
Św.
Wojciech przyszedł na świat około 956 r. w czeskich Libicach jako
przedostatni z siedmiu synów możnej rodziny Sławnikowiców. Rodzice
wcześnie przeznaczyli go do stanu duchownego. Kształcił się w Magdeburgu
nad Łabą pod opieką tamtejszego pierwszego arcybiskupa Adalberta. Ku
jego czci przyjął w czasie bierzmowania imię Adalbert, pod którym jest
zapisany w „Martyrologium Rzymskim” i znany na Zachodzie. W świecie
słowiańskim czczony jest pod swoim imieniem chrzestnym – Wojciech. Z
Magdeburga jako dwudziestopięcioletni subdiakon wrócił do Czech,
przyjmując kolejne święcenia. W dniu 3 czerwca 983 r. otrzymał pastorał,
a pod koniec tego samego miesiąca został konsekrowany na biskupa Pragi.
Diecezja praska była wówczas podległa arcybiskupstwu Moguncji.
Wbrew
powszechnie przyjętemu zwyczajowi nie objął diecezji w przepychu,
manifestacyjnie, ale boso. Skromne dobra biskupie dzielił na utrzymanie
budynków i sprzętu kościelnego, na potrzeby kleru katedralnego i własne,
na ubogich i więźniów, których sam odwiedzał, wysłuchując skarg i
zaopatrując potrzeby. Szczególnie dużo starań poświęcił sprawie wykupu
niewolników – chrześcijan, których Żydzi sprzedawali do krajów
muzułmańskich. Praga leżała na szlaku handlowym z zachodu na wschód.
Jeden z jego biografów pisał, że pojawił mu się we śnie Chrystus Pan
mówiąc: „Oto jestem znowu sprzedany, a ty śpisz?” Scenę tę przedstawia
jedna z osiemnastu brązowych rzeźb na słynnych drzwiach katedry
gnieźnieńskiej.
Po kilku latach, zniechęcony i rozżalony
rozwiązłością części duchowieństwa, rozdał wszystko co posiadał, udał
się do Rzymu i za radą papieża Jana XV wstąpił do klasztoru benedyktynów
na Awentynie. Tam zaznał spokoju wewnętrznego, oddając się żarliwie
modlitwie i praktykom pokutnym. Przychylając się do życzenia papieża,
wiosną 992 r. powrócił do Pragi i zajął się gorliwie sprawami
kościelnymi Czech. Stosunki wewnętrzne jednak nie tylko się nie
poprawiły, ale jeszcze pogorszyły. Wybuchł zatarg z księciem Bolesławem
II, który naruszał prawa Kościoła. Św. Wojciech ponownie musiał opuścić
swój kraj. Wkrótce potem, z zemsty, jego wrogowie zniszczyli jego
rodzinne Libice i wymordowano jego braci. W tej sytuacji o ponownym
powrocie nie było co marzyć.
Zetknąwszy się w Italii z cesarzem
Ottonem III, św. Wojciech zaczął snuć plany działalności misyjnej, do
czego zachęcał go władca. Obu połączyła nić przyjaźni. Przed wyruszeniem
na tereny misyjne, św. Wojciech szukał duchowych sił u grobów św.
Benedykta we Fleury, św. Dionizego w Saint-Denis i św. Marcina w Tours.
Następnie ruszył do Polski, która graniczyła z terenami misyjnymi. Tu
podsunięto mu myśl zorganizowania misji na tereny pogańskich Prusów,
nękających raz po raz granice państwa księcia Bolesława Chrobrego.
W
porozumieniu z polskim księciem i za pozwoleniem cesarza Ottona III, św.
Wojciech wsiadł na łódź i popłynął Wisłą aż do Gdańska. Jerzy Kukliński
w „Słowiańskiej metryce Gdańska” napisał: „W opisie wyprawy misyjnej
św. Wojciecha (…) w informacji dotyczącej 997 r. wspomniano o ‘urbs
Gyddanyzc’ – mieście Gdańsku – ‘hominum multae cetervae’ – przez
licznych mieszkańców zamieszkałym. Był więc Gdańsk już w końcu X w.
miastem, bo tak należy tłumaczyć łaciński termin ‘urbs’, nawet jeżeli
nie było to jeszcze miasto w dzisiejszym, czy nawet późnośredniowiecznym
tego słowa znaczeniu”. Natomiast Jerzy Samp w swoim „Bedekerze
gdańskim” napisał: „W Wielką Sobotę, a ta przypadała wówczas [tj. w 997
r.] na dzień 27 marca, Wojciech ochrzcił w Gdańsku ‘wielkie mnóstwo
ludzi’. Zanim jednak przybył ‘ad urbem Gyddanyzc’ (tak bowiem zapisał
fonetycznie nazwę tego grodu Jan Kanapariusz w najstarszym żywocie
męczennika), apostoł nowej wiary nauczał przez kilkanaście dni m.in.
także w osadzie U Dębu”. Była to podgdańska miejscowość, którąś dziś
znamy jako dzielnicę Gdańska o nazwie Święty Wojciech.
Z Gdańska
misjonarz wyruszył morzem w kierunku ujścia rzeki Pregoły. Na towarzyszy
swej wyprawy wybrał brata Radzima Gaudentego i prezbitera Benedykta
Boguszę. W osadzie Truso nie został gościnnie przyjęty. Od początku
Prusowie okazywali wrogość, a kiedy mimo to próbował rozpocząć pracę
misyjną, został zabity przez pogańskiego kapłana. Odcięto mu głowę i
wbito ją na żerdź. Domniemanym miejscem śmierci św. Wojciecha jest wieś
Święty Gaj w parafii Kwietniewo, w okolicach Pasłęka, na dawnym
pograniczu ziem polskich i ziem Prusów. (Święty Gaj jest miejscowością
związaną prawdopodobnie z pierwotnym kultem św. Wojciecha. W roku 1324
r. otrzymała przywilej lokacyjny jako „Heiligenwalde”.) Cudem uratowani
dwaj jego towarzysze zdali w Gnieźnie relację o męczeńskiej śmierci św.
Wojciecha. Książę Bolesław Chrobry wykupił jego ciało i pochował z
honorami w Gnieźnie.
W 999 r. papież Sylwester II uroczyście wpisał
go w poczet świętych. Staraniem Bolesława Chrobrego i za poparciem
cesarza Ottona III, papież utworzył wówczas w Gnieźnie metropolię,
której patronem został św. Wojciech. Uroczystej proklamacji metropolii
(nie zależnej od arcybiskupstwa w Magdeburgu) dokonano w 1000 r. na
zorganizowanym z wielką okazałością zjeździe gnieźnieńskim. Uczestniczył
w nim pierwszy propagator jego kultu w Europie, Otton III. Gospodarzem
był książę Bolesław Chrobry. Część otrzymanej wtedy relikwii ramienia
św. Wojciecha cesarz złożył w Akwizgranie. Inną część przekazał do
Rzymu, dla ufundowanego tam na tę okoliczność kościoła. W 1928 r. na
prośbę ówczesnego prymasa Polski, Augusta kard. Hlonda, relikwię z Rzymu
przeniesiono do skarbca katedry gnieźnieńskiej. Część relikwii
przechowywana jest także w Trzemesznie. W 1980 r. diecezja warmińska
otrzymała ufundowany przez ówczesnego biskupa warmińskiego Józefa Obłąka
relikwiarz św. Wojciecha. Równocześnie Olsztyn zyskał, podobną jak ma
Gniezno, procesję ulicami miasta z relikwiami św. Wojciecha.
Obok
Matki Bożej Królowej Korony Polskiej i św. Stanisława, biskupa i
męczennika, jest św. Wojciech głównym patronem Polski oraz patronem
archidiecezji gdańskiej, diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i
archidiecezji warmińskiej. Oczywiście przede wszystkim archidiecezji
gnieźnieńskiej. Miarą popularności tego świętego jest choćby fakt, że
kiedy w 1851 r. powstał wśród katolików warmińskich związek, który miał
za cel troskę o katolickie nauczanie i wychowanie, ograniczane przez
protestanckie władze pruskie, patronem związku został wybrany właśnie
św. Wojciech. Jego wizerunki widnieją w herbach dwóch miast: Trzemeszna i
Radzinkowa. W Gnieźnie co roku na uroczystość św. Wojciecha zbiera się
przy jego grobie cały Episkopat Polski. W Gdańsku, na skwerze przy
kościele ojców franciszkanów pw. Świętej Trójcy, a dokładnie przy
kaplicy św. Anny (będącej częścią całego kompleksu franciszkańskiego)
stoi piękny, odlany w brązie, pomnik św. Wojciecha. Postać męczennika
jest twarzą zwrócona ku Wzgórzu Św. Wojciecha wznoszącemu się na terenie
dawnej podgdańskiej osady U Dębu. Postać św. Wojciecha jest ważna nie
tylko dla katolików polskich, ale także czeskich i niemieckich. Jego
życie jest pięknym przykładem chrześcijańskiego uniwersalizmu, który
łączy narody w jednej Christianitas.
(opr. głównie na podstawie aneksu do książki o. H. Hoevera pt. Żywoty Świętych Pańskich, Olsztyn 1985)
 |
| Nasze Szkoły św. Wojciecha w Gdańsku |
|
 |
| Relikwiarz św. Wojciecha w Gnieźnie |